Życie w zmianie, czyli czego uczy emigracja?

ilona-emigracja-zmiana

Czasy, kiedy przez całe życie pracowało się w jednym „zakładzie”, zakupy robiło w osiedlowym „Społem”, a na wakacje jechało się na dwutygodniowy turnus do Rabki, Juraty czy innego nadmorskiego kurortu dawno już minęły. Z perspektywy czasu to życie było dużo bardziej przewidywalne, bezstresowe i chyba trzeba powiedzieć to na głos…NUDNE.

Za chwilę mija rok, odkąd zamieszkaliśmy na równiku. Rok, w którym odbyliśmy prawdziwą lekcję życia.

Otwarty rynek pracy, internet, globalizacja i wygodna sieć połączeń lotniczych powodują, że ludzie są coraz bardziej otwarci na zmiany. Coraz częściej można spotkać osoby, które robią sobie przerwę w CV, co według światowych trendów z branży HR będzie poszukiwane wśród kandydatów. A dlaczego takich ludzi się docenia? Czego uczy wyjazd na drugi koniec świata i niepewność jutra?

Emigracja uczy cierpliwości, pokory, tolerancji i wielu innych cech, których w kraju nie zdobędziesz.

Życie na obczyźnie to również ciągłe przekraczanie swojej strefy komfortu. Czytałam, że ludzie wychodzą z niej z dwóch powodów: inspiracji lub desperacji.

W naszym przypadku gotowość do zmian narodziła się z inspiracji. Chęci posmakowania życia na obczyźnie, życia w ciepłym klimacie i życia w odmiennej kulturze.

Podejmując decyzję o emigracji, trzeba być świadomym, że upłynie wiele tygodni, miesięcy, a może nawet lat, kiedy w danym miejscu poczujesz się jak w domu. Jeśli w ogóle kiedykolwiek to nastąpi.

Smaki życia na obczyźnie, które towarzyszyły mi niecałe pół roku temu, kipią we mnie do dzisiaj i w różnym okresie z różną siłą przypominają o sobie.


Czego uczy emigracja?

Cieszenia się chwilą i życia bez planów

Moja poukładana osobowość ma tutaj przed sobą dużego wroga w postaci wielu niedających się przewidzieć sytuacji. Wielokrotnie nasze plany na parę tygodni czy miesięcy wprzód legły w gruzach. W myślach mieszkaliśmy już w różnych miejscach na świecie i ta niepewność jutra towarzyszy nam praktycznie każdego dnia. I choć czasem bywa to trudne i stresujące, to jak widać, nawyki da się (a nawet warto) zmieniać w każdym wieku.

Dziś cieszymy się z każdej wspólnej chwili, każdego rodzinnego wyjazdu. Wiemy, że mamy duże szczęście móc żyć w takiej „niepewności”.


Otwartości na ludzi

Na początku dziwiła mnie nieco bezpośredniość poznawanych osób. Z czasem zrozumiałam, że to jest bardzo pomocne na początku życia na obczyźnie. Dzięki kilku poznanym osobom szybko poczułam się tutaj dobrze. Nie byłam „obca” i stałam się częścią społeczności żyjącej daleko od domu. Szybko też sama zaczęłam pomagać nowo-przyjezdnym odnaleźć się w mieście lwa.

Dzięki takim znajomościom dzisiaj możemy sobie pozwolić z mężem na randkę, podczas gdy nasz syn idzie na playdate do kolegi 🙂


Hartuje najmłodszych

Dzieci w Singapurze bardzo często zmieniają kolegów. W szkołach międzynarodowych często dodatkowo „hartują” dzieci zmieniając im co roku panią, klasę i grupę. Nie wiem, jakie to będzie miało konsekwencje w przyszłości, do zalet tych zmian niewątpliwie zalicza się łatwość nawiązywania nowych, międzynarodowych znajomości.

Na emigracji okazuje się również, że najlepsi przyjaciele rozumieją się bez słów. Z ulubionym kolegą Maks zaczął się komunikować dopiero po pół roku.


Tolerancji

Do dzisiaj pamiętam nasze pierwsze zagraniczne wakacje z Maksiem, który nie chciał się bawić z czarnoskórą dziewczynką. Powiedział nam wówczas, że nie podoba mu się jej „czekoladowa” buźka i że woli te „kremowe”. Dzisiaj w Maksia szkole są dzieci z całego świata, a imiona niektórych z nich nie potrafię nawet dobrze wymówić. Nie tylko dla niego jest to lekcja tolerancji. W Singapurze obok siebie żyje wiele nacji.

W tym roku oprócz Bożego Narodzenia świętowaliśmy hinduskie święto Dipawali, Chiński Nowy Rok i oglądaliśmy tradycyjny taniec smoka.


Samodzielności

To, że my sobie jakoś poradziliśmy to pikuś. Znalezienie szkoły, mieszkania, czy sklepu, gdzie kupimy ziemniaki, to nie jest dzisiaj wyczyn. Prawdziwą samodzielność osiągnął tutaj nasz 6-latek. W Polsce chodziłby do osiedlowej zerówki, a tutaj za chwilę skończy pierwszą klasę.

To z jego samodzielności jesteśmy najbardziej dumni. Nasz zuch dojeżdża do szkoły schoolbusem, porozumiewa się po angielsku i przepływa basen olimpijskich rozmiarów.


Pokory

Wciąż pamiętamy, że wyjazd tutaj był naszym marzeniem. To marzenie udało się zrealizować i jesteśmy wdzięczni, że taka szansa została nam dana. Nawet jeśli ta przygoda kiedyś się skończy, to chyba już dzisiaj mogę powiedzieć, że będzie wspaniałym wspomnieniem na długie lata.

Choć zwiedziliśmy już kilka państw Azji, ja z każdego wyjazdu cieszę się jeszcze bardziej. Świat jest tak piękny i różnorodny!


Prawdziwa przyjaźń nie zna granic

Pomimo że żyjemy 10 tysięcy kilometrów od domu, wiele osób o nas pamięta i regularnie się z nami kontaktuje. Dla przyjaźni, która ma silne podstawy kilometry, czy różnica czasowa to żadna bariera. Dlatego, kiedy dzwonicie czy piszecie do nas, serce rośnie.

Różowe kapcie z puszystym futerkiem, które kupiły mi koleżanki z pracy, do dzisiaj wywołują uśmiech na mojej twarzy. I choć nie wpisują się w tutejsze trendy modowe, to jest to dla mnie dowód na to, że odległość nie jest dziś barierą.


Emigracja uczy, że nie ma rzeczy niemożliwych! Razem damy radę wszystkim przeciwnościom.


A czego Ciebie nauczyła emigracja?

8 Replies to “Życie w zmianie, czyli czego uczy emigracja?”

  1. Zdecydowanie się zgadzam! Emigracja, nawet taka kilkumiesięczna (w moim przypadku były to dwa Erasmusy) otwiera umysł i pomaga wyeliminować bariery, których istnienia nawet nie byliśmy wcześniej świadomi. A dzieci mają zawsze ten plus, że przystosowują się o wiele szybciej niż dorośli, którzy posiadają już jakieś swoje nawyki i doświadczenia.

  2. Świetne case study samego siebie. Podoba mi się, że wspomniałaś o tolerancji i pokorze. Ale nie wspomniałaś, jak wiele uczy samodzielności!

    1. Michał, dziękuję za komentarz.
      Samodzielność jest również wymieniona w moim poście 🙂 To jedna z ważniejszych cech, które człowiek nabywa na emigracji.
      Pozdrawiam!

  3. Sama nie miałam okazji nigdy pracować poza krajem. Może głównie dlatego, że jako freelancer tak naprawdę pracuję tam, gdzie jest mój komputer, a nie moje biuro. Dlatego nigdy nie rozglądałam się za pracą poza Polską i nie rozważałam emigracji.

  4. Przyjemnie sie czyta Twojego bloga i Twoje przemyslenia. Niedługo przeprowadzamy sie do Singapuru z Australii i czuje coraz więcej ekscytacji w związku z ta zmiana. Fajnie jest moc zajrzeć na Twego bloga by „podejrzeć” co nas czeka! Pozdrawiam!

    1. Paulina, bardzo mi miło 🙂 Czeka Was niesamowita przygoda, choć Australia też jest przepiękna.
      Jak będziesz miała pytania to śmiało pisz.
      P.S. Kiedy przeprowadzka?
      Pozdrawiam

  5. Witaj Ilona! Od paru dni jestesmy w Singapurze i stawiamy pierwsze kroki! Widziałam, ze zaliczyliscie niedawno kawał wschodniej Australii. Pozdrawiam

    1. Miłego zwiedzania 🙂 Tak, zaliczyliśmy po raz drugi Australię i krótko mówiąc „zakochaliśmy się” w niej.
      Pozdrawiam

Dodaj komentarz