Smaki życia na emigracji – nasze pierwsze pół roku

Parę dni temu minęło pół roku, odkąd nasze życie diametralnie się zmieniło, odkąd zostawiliśmy naszą poukładaną, w miarę przewidywalną codzienność w stolicy i wylecieliśmy na drugi koniec świata. Pamiętam dokładnie dzień wylotu – poranne załatwianie ostatnich formalności, pożegnanie Maksa z przedszkolnymi kumplami, telefony do rodziców, a nawet całą rozmowę z taksówkarzem, który wiózł nas na lotnisko. Przebiegające tysiąc myśli na minutę, czy na pewno wszystko mamy, czy nie zapomnieliśmy zamknąć drzwi do mieszkania i pytanie „jak to będzie”?

Smaków życia na emigracji nie da się opisać, to trzeba przeżyć. Jestem też przekonana, że większość z nas przeżywałaby ją zupełnie inaczej niż my, ale pewnie część uczuć związanych z życiem z dala od ojczyzny byłaby podobna. Ciężko też sobie wyobrazić czego brakowałoby Wam najbardziej, jeśli nigdy nie stawiliście czoła życiu na emigracji.

Wachlarz emocji i doznań, jakich doświadczamy, żyjąc na równiku jest bardzo szeroki, dlatego dzisiaj chciałabym Wam opisać, jak ja odbieram życie 10 tysięcy kilometrów od domu…


SŁODKIE SMAKI ŻYCIA NA EMIGRACJI. Co czuję?

WDZIĘCZNOŚĆ – za co i komu jestem wdzięczna:

  • Naszej trójce za upór w dążeniu do realizacji marzeń;
  • Losowi, że dał nam taką możliwość;
  • Rodzicom, że nie blokowali nas w odważnych planach;
  • Przyjaciołom za wyrozumiałość i wsparcie przed i po wyjeździe;
  • Kolegom z pracy, że nadal o mnie pamiętają.

MOTYWACJĘ – skąd ją biorę?

  • Sama nie wiem 🙂
  • Ale jest we mnie od początku (zawsze była), choć o jej główny motor podejrzewałam pracę…
  • Na szczęście to nie ona! Odnajduje tutaj motywację do wielu inicjatyw, o które bym siebie nie podejrzewała;
  • Odnajduję motywację do aktywności fizycznej, do wyznaczania i osiągania kolejnych stawianych sobie celów…

DUMĘ – z kogo jestem dumna?

  • Mojego męża, który przechodzi tutaj niezłą szkołę życia;
  • Synka, który odważnie wszedł w nowe środowisko i dzielnie radzi sobie w szkole;
  • Siebie samej – że odnalazłam się w nowej rzeczywistości i z nadzieją patrzę w przyszłość…

CIĄGŁY NIEDOSYT – do czego?

  • Podróży – chciałabym zwiedzić wszystko, a nie wiem, czy zdążę;
  • Zadań, które przed sobą stawiam – mam sto pomysłów na minutę;
  • Ludzi, których poznaję – niesamowite osoby, które dają mi wiarę, że chcieć to móc!

NADZIEJĘ – na co?

  • Spełnianie marzeń;
  • Realizację najbliższych pomysłów;
  • Dalsze odkrywanie obcych kultur.

SZCZĘŚCIE – co mnie cieszy?

  • Każdy dzień na równiku;
  • Uśmiech moich chłopaków;
  • Palmy, które rosną tutaj wszędzie.

MOŻLIWOŚCI – a jakie?

  • Nowe zawodowe doświadczenia Łukasza;
  • Lepszy start dla Maksa;
  • Wspaniałe miejsce na realizację moich pomysłów i marzeń.

SAMOROZWÓJ – dlaczego mnie interesuje?

  • Bo to my sami kreujemy naszą rzeczywistość;
  • Bo chcę znać swoje mocne i słabe strony;
  • Chwilowo nie skupiać się na twardych umiejętnościach.

WAGARY OD ŻYCIA:

  • Tak jak ucieka się z lekcji, tak ja na chwilę zrobiłam ucieczkę od „normalnego życia”;
  • Mam czas dla dziecka, którego zawsze mi brakowało;
  • Mam czas marzyć!

GORZKIE SMAKI ŻYCIA NA EMIGRACJI.  Co czuję?

TĘSKNOTĘ – za kim i za czym najbardziej tęsknie:

  • Rodziną, choć jej obecność czuję codziennie;
  • Znajomymi, choć ze zmianami w ich życiu jestem na bieżąco;
  • Chłodniejszym dniem – uwielbiam tutejszą pogodę, ale raz na tydzień mogłaby temperatura trochę spaść;
  • Pieczywem i majonezem – nigdzie nie ma tak dobrego chleba i majonezu jak w Polsce 🙂

NIEPEWNOŚĆ jutra…

  • To uczucie, które towarzyszy nam od początku i pewnie nigdy się go nie pozbędziemy…
  • Praca, mieszkanie, szkoła – wszystko jest, z drugiej strony wiza, oczekiwania i nasze potrzeby…
  • Wszystko musi spotkać się w jednym punkcie, a to nie zawsze jest takie oczywiste.

KONIEC BAJKI – dlaczego się jej boję?

  • Singapur – to jedna z przygód w naszym życiu;
  • Każda przygoda kiedyś się kończy;
  • Ta również nie będzie trwała wiecznie – boję się chwili, w której zobaczę napisz THE END.

ZMĘCZENIE – ciągłe wychodzenie ze strefy komfortu:

  • Język, który pomimo znajomości na wizycie u lekarza może stanowić barierę;
  • Obyczaje – jesteśmy tutaj gośćmi więc to my musimy się dostosować do tutejszych zwyczajów;
  • Regulacje prawne, ruch lewostronny – do tego wszystkiego trzeba na nowo się przyzwyczaić.

OGRANICZENIA – jakie?

  • Wiza – to ona w dużym stopniu blokuje mnie w przypadku chęci powrotu na etat;
  • Strefa czasowa – nie możesz chwycić za telefon i zadzwonić, gdy masz ochotę – większość Twoich znajomych w tym czasie śpi!
  • Brak auta – ta niezależność, do której tak bardzo przyzwyczaiłam się, żyjąc w Polsce.

SMUTEK – kiedy on przychodzi?

  • Kiedy uświadomię sobie, jak daleko jestem od bliskich;
  • Gdy muszę zrezygnować z ważnych momentów w życiu rodziny, bo bilet jest za drogi na parodniowy wypad;
  • Gdy pomyślę, że ludzi których tutaj poznaję, kiedyś będę musiała pożegnać 🙁

KOSZTY ŻYCIA – co mnie przeraża?

  • Edukacja Maksa, która kosztuje tyle co moje 5 lat studiów;
  • Koszty życia są przynajmniej 3 razy wyższe niż w Polsce;
  • Bilet do Polski kosztuje tyle, co dobre wakacje.

WSZYSTKO OD NOWA – jak to będzie?

  • Jaki smak będzie miał powrót do kraju;
  • Jak bardzo będę tęskniła za tutejszym życiem;
  • Kiedy przypomnę sobie, ile pracy włożyliśmy w osiedlenie się tutaj, jak to będzie, kiedy postanowimy wrócić?

Dzisiejszym wpisem chciałabym Wam powiedzieć, że tak jak smaki życia w kraju, tak i smaki życia na emigracji bywają różne…

Smutek przeplata się z radością, wdzięczność z niepewnym jutrem. A smak zwycięstwa z możliwą porażką… Bo czy kiedy spojrzę na siebie pół roku temu, na życie, jakie prowadziliśmy i decyzję, którą podjęliśmy mogę powiedzieć, że warto było? Że nie żałuję? Oczywiście, że TAK!

Ale największe wartości jakie wyniosłam z lekcji emigracji to:

WSZYSTKO W ŻYCIU JEST MOŻLIWE, JEŚLI MOCNO SIĘ W TO UWIERZY…A MARZENIA SĄ PO TO, ŻEBY JE SPEŁNIAĆ!

A czy Wy macie jakieś marzenia…?


7 Replies to “Smaki życia na emigracji – nasze pierwsze pół roku”

  1. Ilona mam nadzieję że Twoja pozytywna energia chociaż w małym ułamku przejdzie na mnie i zmobilizuje mnie do spełniania marzeń i podejmowania odważnych decyzji 🙂

    1. Trzymam za Ciebie kciuki 🙂 Pozdrawiam gorąco!

  2. Też jestem emigrantką, choć nie tak daleko od Domu. Znam z autopsji wszystko, co tak ładnie streściłaś. Czasem marzę o powrocie do Polski, lub wyjeździe do cieplejszego kraju. Szkocja ma fatalną pogodę, co przypłaciłam depresją w zeszłym roku. Nie umiem na tyle wybiec w przyszłość, by wiedzieć co będę robić za kilka lat, ale chyba tu nie zostanę. Życzę powodzenia w Singapurze. Podziwiam Was za odwagę i życzę, żeby Wasze marzenia się spełniły. 😉

  3. Świetny post. 😉 Życzę samych sukcesów i żeby wszystkie Wasze plany i marzenia się spełniły! 🙂

  4. Podziwiam za decyzję o emigracji! 🙂 Super, żewyjechaliście i możecie wieść model życia, o którym marzyliście! tak trzymać!

    1. Bardzo dziękuję! Rzeczywiście dzisiejszy model życia jest dla nas idealny 🙂

  5. Brawo Wy! mocno trzymam kciuki!

Dodaj komentarz