Postanowienia noworoczne. Jak wyznaczać i osiągać cele na emigracji?

postanowienia-noworoczne

W grudniu ubiegłego roku zapadła decyzja o wyprowadzce z Polski. Pamiętam dzień, kiedy ogłosiłam w firmie, że postanowiłam wraz z rodziną przeprowadzić się do Singapuru. I choć temat ten „wałkowaliśmy” w domu od kilku miesięcy, kiedy wypowiadałam te słowa, głos mi zadrżał i dotarło do mnie, co tak naprawdę robię. Jako że było to nasze kilkuletnie marzenie, na tyle silne, że hasło do komputera od lat miałam związane z tym miastem, to jednak co innego marzyć, a co innego postawić kropkę nad i. Wówczas moim jedynym postanowieniem noworocznym było żebyśmy wszyscy podołali temu wyzwaniu.

Do czasu, kiedy temat ten był jedynie omawiany w murach naszego mieszkania, nie czuliśmy presji otoczenia. Dopiero po ogłoszeniu tego w pracy, wśród rodziny i znajomych, tematyka emigracji stawała się dużo bardziej realna. Skłamałbym mówiąc, że nie pojawiły się wówczas wątpliwości, czy to na pewno najlepszy pomysł? Czy nie będziemy żałowali, a będzie już za późno na wycofanie się z podjętej decyzji?

Śmiało mogę powiedzieć, że to właśnie ludzie i ich dociekliwe pytania, uświadamiały mi, jak odważną decyzję podejmujemy.

Etap pakowania, przerywały pożegnalne spotkania ze znajomymi i rodziną, którzy w swej dociekliwości byli nieubłagani.


Jakie pytania zadawali znajomi:

  • Które z Was jest tak odważne?
  • A co zrobicie, jak Maksowi się nie spodoba?
  • A co jak aklimatyzacja nie będzie przebiegała, tak jak planujecie, a praca będzie inna niż sobie wyobrażacie?
  • Jak możecie wyprowadzić się w miejsce, w którym nigdy wcześniej nie byliście?
  • I pytanie, które kierowano głównie do mnie:

Co TY będziesz robiła na miejscu, nie mając pracy?

Od tej pory nie mogłam myśleć tylko o sobie. Decyzję podjęliśmy rodzinne i jesteśmy „team-em”, który jest razem na dobre i na złe. Nie ma w tym układzie przegranych i wygranych. Na każdego przyjdzie czas i będziemy musieli się w tej drodze wspierać, inaczej taka zmiana może nam wszystkim „wyjść bokiem”

Początki pracy Łukasza, czy szkoły Maksa do bezproblemowych nie należały, więc musieliśmy wszyscy dać sobie czas. Czas działał na naszą korzyść, ale często musieliśmy nawzajem się wspierać i motywować.

Od dnia wylotu, po dzień dzisiejszy każdy dzień to wykraczanie z własnej strefy komfortu. I choć moje życie to od zawsze było ciągiem zmian, jednak tym razem kosztowało mnie to znacznie więcej emocji, niż dotychczas.

Najwięcej emocji kosztowało mnie budowanie poczucia własnej wartości w nowym miejscu.

Od momentu przeprowadzki poznałam wiele niesamowitych kobiet. Każda z nich wykształcona, z ciekawym doświadczeniem zawodowym wyniesionym z kraju, jednak większość z nich borykająca się z pytaniem „co dalej”…? Niektóre przyjeżdżają z konkretnym planem, inne mają „gromadkę” malutkich dzieci, jeszcze inne cieszą się przerwą w życiu i mają po prostu plan odpocząć. Każda z nas jest inna, ale w którymś momencie większość zdaje sobie sprawę, że czas nie stoi w miejscu i pora pomyśleć o sobie.

Zbliża się koniec roku, może właśnie dlatego moje myśli krążą wśród nowych wyzwań i postanowień noworocznych.

Przemyślenie swojego życia, wyzwań, które mam za sobą i perspektyw, jakie mnie czekają w przyszłości, zajęło mi sporo czasu. Choć do tej pory nie robiłam postanowień noworocznych, to jednak emigracja pokazała mi jak ważna jest praca nad samym sobą. W korporacji cele wyznaczano mi w każdym roku. Co parę miesięcy rozliczano mnie z postępu ich realizacji. Tutaj nikt nie pilnuje terminów, dlatego samodyscyplina i wyznaczanie realnych dat postępu swoich założeń jest zdecydowanie trudniejsze.

Przepracowanie nowej siebie, zaakceptowanie obecnej sytuacji i wyznaczenie nowych celi w perspektywie paru tygodni, pół roku czy roku zajęło mi parę miesięcy.

Jednak czasu nie marnowałam i z każdym dniem coraz bardziej czułam, że widzę kierunek, w którym powinnam iść.

Od nowego roku mam wiele postanowień, które kolejno będę wdrażała w życie.

Aktualizacja wrzesień 2019: po paru miesiącach ciężkiej nauki do międzynarodowgo egzaminu, z dumą mogę powiedzieć, że pierwszy cel 2019 roku udało się z sukcesem osiągnąć. O swojej drodze i tym, jak udało się przy pierwszym podejściu zdać ten egzamin napisałam na Linkedln (wersja anglojęzyczna).

——————————————————————————————————————–

Na napisanie paru słów od siebie do dzisiejszego wpisu zaprosiłam Kasię. Jako zawodowy life coach ma wiele do powiedzenia w tematach rozterek, z którymi ja, ale nie tylko ja borykam się, żyjąc na emigracji.

Poniżej znajdziecie jej tekst, ale i pomocne manuale do pracy własnej.

Ilona w swojej części wpisu podjęła bardzo ważny temat – budowania swojej tożsamości na emigracji. Jako life coach pracujący, między innymi z kobietami – expatami – ten temat, najczęściej, jest impulsem do przyjścia do mnie.

Emigracja daje przestrzeń, by na nowo siebie napisać.

Często po raz pierwszy ludzie zastanawiają się:

  • Czego chcą od życia?
  • Co chcą osiągnąć?
  • Czym dla nich jest sukces?
  • Jak być rodzicem z dala od rodziny i przyjaciół?

Emigracja, szczególnie ta pierwsza, nawet w najpiękniejsze miejsce wiąże się z wieloma wyzwaniami. 

Nowy rok jest tuż za rogiem i wielu z nas zastanawia się nad postanowieniami noworocznymi… No cóż, ja uważam, że to nie działa. 

Postanowienia noworoczne widać na siłowniach 7 stycznia – 15 marca nikt już o nich nie pamięta…

Postanowienia noworoczne w dorosłym życiu zastępują nam życzenia wypowiadane w myślach, zanim zdmuchnęliśmy świeczki na torcie urodzinowym. Bardzo chcemy, by się spełniły i na początku jesteśmy pełni nowej energii, ale ona z czasem znika, a stare przyzwyczajenia biorą górę. Dzieje się tak najczęściej, gdyż za postanowieniem nie idzie ani plan, ani cel.

Cel bez planu jest tylko życzeniem

Antoine de Saint-Exupéry

Zaplanuj swój kolejny rok na emigracji!

Wykorzystaj czas i okoliczności w jak najlepszy sposób. Jeśli chcesz sobie w tym pomóc, wydrukuj i wypełnij makietę przygotowaną przez Kasię.

Wyznacz sobie cel do osiągnięcia lub marzenie do zrealizowania. Pomyśl czego tak naprawdę, chcesz tylko dla siebie?

  • Może chcesz czegoś mniej w swoim życiu?
  • Może czegoś ci brakuje i chcesz czegoś więcej?
  • Cel musi być taki, by powodował, że będzie Ci się chciało chcieć 🙂 

Jak zaplanować? Jak znaleźć czego tak naprawdę chcę?

Pomocna w tym będzie makieta do wyznaczania celów (pobierz i uzupełnij):

Ja co roku tworzę VISION BOARD dla siebie.

Dlaczego działa? Pozwala precyzyjnie określić, czego chcemy. Skonkretyzować nasze marzenia i cele, a także, dzięki obrazom czyni je realnymi do osiągnięcia.

Zaczynam od przygotowania sterty zdjęć. Bardzo często, ściągniętych z pixabay. Później dodaję słowa, czy cytaty, które wpadły mi w oko. 

Zaczynam od przyklejenia swojego zdjęcia w samym środku – to w końcu dla siebie to robię. Wybieram je uważnie, mając w pamięci emocje i uczucia, które towarzyszyły mi, gdy zostało zrobione. A potem doklejam dookoła zdjęcia – lub fragmenty zdjęć – uzupełniam słowami, zdaniami – wkładam w ramkę i wieszam w miejscu, gdzie mogę często na to spoglądać. Efektem końcowym jest makieta na wzór głównego rysunku w dzisiejszym wpisie.

Często zdarza się, że żyjemy z dnia na dzień, nie planując niczego dla siebie. „Bo przecież nie pracuję zawodowo, to co mam planować?” lub „nie chce planować! W pracy ciągle planuję – wpisując w Excela objectives – nie cierpię tego!”

Bardzo często kobiety przyjeżdżając „za rodziną”, tak bardzo skupiają się na potrzebach i celach innych, że zupełnie zapominają o sobie. Ich agendy i kalendarze dotąd wypełnione po brzegi, teraz…teraz ich nawet nie kupują… To błąd!

Zapisuj, planuj i śledź swoje marzenia na papierze – pisanie i rysowanie działa!

Pozwala nam zobaczyć nasze myśli, jako cele do realizacji.

Pozwala dostrzec rzeczy, za które warto być wdzięcznym. Materializuje nasze fantazjowanie, czyniąc je wykonalnym.


A czy wy wyznaczacie sobie cele lub postanowienia noworoczne?

Jakakolwiek jest Wasza odpowiedź, życzymy wam Kochani Expaci (i nie tylko):

Odkrycia własnych marzeń i szukania drogi, która da wam w życiu szczęście!

Udanego 2019 roku!


O tym, jak ja wykorzystałam swoją dwuletnią przerwę w pracy zawodowej możecie przeczytać na moim profilu na LinkedIn.

Dodaj komentarz